Kiedy interesuje nas wszystko… Jak wspierać dziecko mające wiele pasji?


Kim chcesz być, gdy dorośniesz? Pytanie, które chyba każdy z nas słyszał co najmniej raz w życiu. To pytanie wydaje się być bardzo niewinne, bo pobudza wyobraźnię, pozwala mieć marzenia i skłania do refleksji na temat przyszłości. A co, jeśli to pytanie zaczyna nurtować nasze dziecko? Nieszkodliwa zagwozdka po pewnym czasie może stać się ograniczeniem. Przeczytaj i sprawdź, w jaki sposób wspierać dziecko mające wiele pasji, aby wybór był dla niego łatwiejszy.

jak wspierać dziecko w Akademii Przyszłości

Poznaj wyjątkową historię Aleksandry, Wolontariuszki Akademii Przyszłości i jej podopiecznego. Ich doświadczenia są tym ciekawsze, iż w Akademii najczęściej pracuje się z młodszymi dziećmi, z klas 1-6. Jednak w wyjątkowych przypadkach w programie mogą wziąć udział również dzieci starsze. Ponieważ jednak nie jest to codzienność, tym cenniejsze są spostrzeżenia i rady dotyczące udziału w wolontariacie, którymi podzieliła się Aleksandra.

Każdy z nas miał wyobrażenia na temat dorosłości, ba, pewnie na różnych etapach życia mieliśmy zupełnie różne pomysły na siebie. Być może nie raz wahaliśmy się, czy nawet zmienialiśmy już obrane kierunki związane z dalszą edukacją i karierą. Co zatem powiedzieć nastolatkowi, który ma podjąć pierwszą z ważnych decyzji i wybrać szkołę ponadpodstawową?

Z takim zmartwieniem mierzy się mój podopieczny, który w tym roku kończy siódmą klasę  i od kilku miesięcy głowi się nad swoją przyszłą ścieżką rozwoju. Czy moją rolą, jako tutora jest dać mu gotową odpowiedź? Mimo, że chłopiec nie wie, jaką szkołę wybierze za rok, ma marzenia, pasje, interesuje go dosłownie wszystko. Jego ciekawość świata to ogromna siła, którą skrywa w sobie i jedna z jego najmocniejszych stron, choć czasem utrudnia podejmowanie decyzji.

Szukać rozwiązań za wszelką cenę?

Mój podopieczny ma dość oryginalne zainteresowania, które niekoniecznie są popularne wśród nastolatków. W związku z tym czasem trudno znaleźć mu wspólny język z kolegami. Nastolatek miał też problemy z mobilizacją do nauki. Poznając chłopca, postawiłam sobie za cel pomóc mu w znalezieniu takich sposobów i strategii, aby uczenie się było bardziej efektywne. Choć mój podopieczny jest bardzo dojrzały i inteligentny, nie zawsze jego wyniki w nauce odzwierciedlają jego predyspozycje i możliwości. Podczas zajęć starałam się motywować chłopca i długo zastanawiałam się nad znalezieniem rozwiązania jego trudności. Jednak w pewnym momencie zrozumiałam, że oboje zaczynamy zamartwiać się tą samą bolączką i do niczego to tak naprawdę nie prowadzi.

To zupełnie normalne, że dziecko w tym wieku nie wie, jaką szkołę wybrać i naszą rolą nie może być usilna próba znalezienia odpowiedzi, bo może mieć to skutek odwrotny. Świat pędzi teraz bardzo szybko, młodzi ludzie stają się dorośli wcześniej niż moje pokolenie, dlatego ta presja wywołana na nastolatkach jest już wystarczająca, a głównym celem zajęć w Akademii Przyszłości jest przecież wsparcie. Zrozumiałam, że nie mogę być kolejnym czynnikiem, który jeszcze mocniej pogłębi jego zmartwienia.

Zamiana miejsc

Pamiętam nasze pierwsze zajęcia w szkole na żywo (wcześniej ze względu na pandemię odbywały się online), miałam przygotowany plan działania i chłopiec zaczął mi opowiadać o sobie, o tym co mu się w ostatnim tygodniu przytrafiło, co go interesuje i wtedy zadecydowałam, aby nie robić zajęć wg mojego scenariusza, a posłuchać tego, co chce mi powiedzieć. Czasem warto pozwolić dziecku najzwyczajniej w świecie dać się „wygadać” – wyrazić siebie. Usilna próba prowadzenia zajęć wg konspektu mogła zagłuszyć to, co chce mi zakomunikować chłopiec.

Prowadzenie zajęć  z trzynastolatkiem stanowi wyzwanie, bo musimy obrać jakąś strategię, mimo wszystko powinniśmy podjąć próbę skonfrontowania się z trudnościami naszego podopiecznego, ale z drugiej strony to już nie jest dziecko, z którym możemy pozwolić sobie na wesołe zabawy. Co więcej, mój podopieczny jest już na tyle dojrzały, że możemy rozmawiać jak równy z równym, wymieniać się opiniami, poglądami, doświadczeniami, ale z drugiej strony jest wciąż dzieckiem, które potrzebuje uwagi, zrozumienia i wsparcia.

Wpadłam na pomysł, aby przeprowadzać zajęcia na zmianę. Co drugie zajęcia przygotowywałam ja. Skupiłam się podczas nich na pomocy chłopcu w pracy nad jego trudnościami (np. wspólnie opracowanie strategii i sposobów na efektywną naukę). Zajęcia, które przeprowadził chłopiec, były dla mnie zagadką, dałam mu całkowitą swobodę w doborze tematów.

Nastolatek podzielił się ze mną swoimi pasjami i pokazał mi świat swoich zainteresowań oraz marzeń. Taka forma zajęć nie tylko dodała chłopcu pewności siebie, ale przede wszystkim oddała mu głos, dzięki czemu mogłam usłyszeć prawdziwe potrzeby i pragnienia dziecka. Pozwoliło nam to również stworzyć bliższą relację i zdobyć wzajemne zaufanie. Zaangażowanie nastolatka i radość dzielenia się ze mną tym, co dla niego istotne, było najlepszą formą nagrody.

Dawanie dzieciom przestrzeni i możliwości mówienia o tym, co dla nich ważne, stanowi dla mnie bazę budowania prawdziwej więzi. Sądzę, że gdybym na każdych zajęciach realizowała z góry ustalony plan, byłoby mi dużo trudniej nawiązać partnerską relację.

„Podążanie za dzieckiem stanowi priorytet”

Każde dziecko i każda znajomość będzie zupełnie inna. Dlatego dla mnie najważniejsze jest to, aby wsłuchać się w prawdziwe potrzeby dziecka, aby dać mu przestrzeń, w której poczuje się bezpiecznie i pewnie do tego, by wyrażać siebie. Podążanie za dzieckiem stanowi priorytet. Czasem warto otworzyć się na swoich podopiecznych i pozwolić im wejść w rolę tutora. Nic nie doda dzieciom takiego poczucia pewności siebie jak świadomość, że mogą być dla kogoś ważne. Aktywny udział w zajęciach daje im radość i poczucie samorealizacji.

Czasem może się również zdarzyć, że podopieczny przyjdzie na zajęcia i chce nam bardzo opowiedzieć o czymś ważnym, być może się wyżalić, jeśli będziemy się zbyt mocno trzymać konspektu spotkania i nie pozwolimy dziecku na swobodne komunikowanie swoich emocji, zagłuszymy go. Budowanie wzajemnego zaufania i wsparcia polega przede wszystkim na wymianie i otwartości. Ja wciąż szukam odpowiedzi na pytanie: co tak naprawdę chce mi powiedzieć mój podopieczny, z czym się zmaga, jakie ma pragnienia i potrzeby?

Dziecięce pasje zwierciadłem potrzeb dziecka

Jednym ze sposobów poznania odpowiedzi jest właśnie wejście w świat jego zainteresowań oraz pasji. Jak inaczej podjąć próbę znalezienia dalszej szkoły dla nastolatka, jeśli się go dobrze nie pozna. Oceny w szkole nie zawsze prawdziwie obrazują predyspozycje i umiejętności. Mój podopieczny interesuje się wieloma rzeczami, ale ciężko mu obrać jeden kierunek, a tym bardziej mnie doradzać, w którą stronę powinien zmierzać. Myślę, że na ten moment absolutnie nie ma powodów, aby musiał podejmować decyzję.

Kiedyś spytałam chłopca czy myślał o tym, kim chciałby zostać i nie byłam zaskoczona, kiedy usłyszałam szereg różnych profesji. I wtedy zapytałam go czy dostrzega coś, co łączy te wszystkie zawody i co tak naprawdę jest w nich atrakcyjnego. Z jakiegoś powodu ludzie lubią konkretne aktywności, interesują się danymi rzeczami, mają takie, a nie inne marzenia. Jeśli kogoś interesuje tak wiele różnych spraw, to oprócz tego, że dla mnie jako tutora jest to źródło inspiracji, to staram się znaleźć wspólny mianownik tych pasji, aby poznać i zrozumieć dziecko jeszcze bardziej. Wsłuchujmy się w to, co podopiecznych pociąga, czym się interesują, kto jest ich idolem. Być może właśnie tam znajdziemy rozwiązanie i sposób dotarcia do dziecka.

Kiedy podopieczny boryka się z jakimiś problemami lub pewne rzeczy sprawiają mu trudność, szukanie rozwiązań poprzez własne wyobrażenia i doświadczenia niekoniecznie będzie właściwie. Moją rolą jako tutora jest tylko  i wyłącznie podążanie za głosem dziecka i pomoc w dotarciu do rozwiązania, a nie dawanie gotowych odpowiedzi. Empatyczne i elastyczne podejście jest kluczowe, bo każde dziecko jest inne i nie ma gotowych schematów.

Zapewnić czas i bezpieczną przestrzeń

Jeśli miałabym dać radę, jak wesprzeć dziecko w odnalezieniu swojego miejsca, to po pierwsze dałabym czas, zarówno dziecku jak i sobie. A po drugie, najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa i przestrzeń, która daje szansę rozwoju. Budowanie zaufania, bez którego trudno jest wspierać drugiego człowieka, możliwe jest tylko wtedy, kiedy dziecko czuje, że może być sobą. Każdy ma predyspozycje do innych profesji, dlatego tak istotnym jest, aby wsłuchiwać się w komunikaty, które wysyła nam młody człowiek. Jeśli interesują go rzeczy, które pozornie wydają się mało „przyszłościowe”, nie ignorujmy ich, a wręcz przeciwnie dajmy się dziecku wykazać, a być może sami nauczymy się czegoś nowego.

Poświęcenie uwagi oraz pokazanie dziecku, że jego pasje są dla nas ważne, dodaje mu pewności siebie. Trzynastolatek nie musi podjąć decyzji  o wyborze przyszłego zawodu w tym momencie, on wie o czym marzy, co go fascynuje, kogo podziwia. I to są komunikaty, które nam mogą wiele zdradzić. Dlatego też dawanie dzieciom swobody w rozwijaniu ich pasji, powie nam o nich najwięcej. Umiejętności, których uczymy się przy okazji różnych aktywności, możemy później wykorzystać w dorosłym życiu. Przede wszystkim dziecko powinno czuć, że to co robi jest ważne, a to dodaje mu skrzydeł. Młodzi ludzie zmierzają się z wieloma trudnościami, jeśli mają pasje i hobby, które dają poczucie samorealizacji, to w nich odnajdują ukojenie i czerpią siłę do walki z trudnościami.

Otwartość rodzi korzyści dla każdego 

Dla mnie jako wolontariusza Akademii Przyszłości nawiązanie relacji z moim podopiecznym było wyjątkowym doświadczeniem. Obserwując nastolatka, który otwiera się przede mną, angażuje w przygotowywanie spotkań i dzieli swoimi pasjami, miałam szansę poczuć się dla niego kimś ważnym i potrzebnym. Na wolontariat zdecydowałam się z powodu nadmiaru wolnego czasu. Ze względu na pandemię, branża lotnicza, w której pracowałam ucierpiała, w związku z tym czułam, że powinnam się zaangażować w coś, co mnie rozwinie i da poczucie satysfakcji. W międzyczasie zmieniłam pracę i myślę, że relacja z moim podopiecznym pomogła mi w podjęciu tej decyzji.

Po pierwsze podobnie do chłopca interesuje mnie wiele rzeczy i podobnie jak on, nie potrafię wybrać jednej bez poczucia straty. Z jednej strony wszechstronność jest bardzo cenna, ponieważ człowiek potrafi się odnaleźć w wielu sytuacjach, z drugiej strony to pewnego rodzaju brzemię. Praca z chłopcem uświadomiła mi, że niezależnie od wieku, niektórzy całe życie szukają swojego miejsca. I nie ma w tym nic złego, że pociąga nas tak wiele spraw, często nie potrafimy się zdecydować, posiadamy wiele niespełnionych marzeń.

Dziecko w każdym z nas

To, co zrozumiałam podczas tej edycji to, to że najważniejsza jest możliwość dzielenia się sobą z innymi. Ciągłe stawianie sobie nowych celów, szukanie siebie, próbowanie nowych rzeczy sprawia, że ciągle się rozwijamy. A relacja  z drugim człowiekiem, który nas inspiruje i pozwala być nam sobą, to najcenniejszy dar.

Dzięki Akademii Przyszłości wyniosłam również dla siebie pewną lekcję, a obserwując mojego podopiecznego, mogłam dostrzec w nim cząstkę siebie. Zrozumiałam też, że my dorośli w pewnych kwestiach pozostajemy wciąż dziećmi, które błądzą, szukają akceptacji, wciąż mają marzenia i pasje, a czasem w natłoku codziennych spraw zapominamy o nich.

Kim teraz chciałbyś być kiedy dorosłeś? Ja, dzięki mojemu podopiecznemu miałam okazję przypomnieć sobie jak to jest znów być dzieckiem. Dzieciństwo nauczyło nas marzyć, a dorosłość uczy jak te marzenia realizować i obliguje nas, aby przekazywać tę wiedzę młodszym.

Aleksandra Rykała – absolwentka wiedzy o teatrze i psychologii stosowanej. Kiedyś stewardessa, a aktualnie pracuje w agencji reklamowej/kreatywnej. Uzależniona od podróży psiara (kocha wszystkie psy jak swoje). Uwielbia próbować nowych rzeczy i chciałaby w końcu założyć swoją firmę jako wedding planner (organizacja przyjęć weselnych).

Wspieraj Akademię Przyszłości –
to dzięki Waszemu wsparciu pomagamy Dzieciom, które w siebie nie wierzą.