„Pomagając jednemu Dziecku, nie zmienię całego świata, ale mogę zmienić cały świat jednego Dziecka”


Dlaczego w relacji z najmłodszymi powinniśmy być jak ślusarze?

Nie można jednym kluczem otworzyć wszystkich drzwi, tak samo jak nie można jednym sposobem dotrzeć do każdego Dziecka. W pracy z Dziećmi  – aby otworzyć drzwi do sukcesu –  należy być jak ślusarz, który musi ukształtować odpowiedni klucz. 

Klucz do Dziecka

Dzieci mają wiele wspólnych cech, jednak nie są takie same. Czy zdarzyło Ci się kiedyś przez przypadek pomylić klucze, wskutek czego nie udało się otworzyć drzwi? Właśnie, klucze są do siebie łudząco podobne, ale nie identyczne. Możemy zauważyć analogię w odmienności kształtów kluczy i zróżnicowaniu sposobów trafiania do Dzieci. Wpływ na rozwój Dziecka mają Wolontariusze, Rodzice, nauczyciele, opiekunowie. Ich zadaniem jest stworzyć odpowiedni klucz, czyli dostrzeżenie wyjątkowych cech Podopiecznego, dobranie odpowiedniej formy współpracy oraz zabawy, i wiele innych sposobów dotarcia, które objawią się dopiero w relacji z konkretnym Dzieckiem pod czujnym okiem dorosłego obserwatora. Bez tego niemożliwe będzie otwarcie się Dziecka na nowe możliwości, przełamywanie barier i snucie marzeń.

Moje doświadczenia z Podopiecznymi

W Akademii Przyszłości jestem już siódmą edycję. Bogate doświadczenia utwierdzają mnie w przekonaniu, że do każdego Dziecka należy zastosować inny klucz. Do tej pory w wolontariacie miałem trzech Podopiecznych. W przypadku każdego z nich konieczne okazywało się zastosowanie indywidualnego podejścia i odpowiedniego systemu działania, dopasowanego do potrzeb danego Dziecka. Zróżnicowana nawet była długość pobytu moich Podopiecznych w Akademii Przyszłości. 

Piłka nożna dla trzech

Z moim pierwszym Podopiecznym pracowałem jedną edycję. Chłopiec ten był bardzo energiczny i uwielbiał spędzać czas na boisku. Niejednokrotnie graliśmy razem w piłkę. Trudność, z którą się borykał,  polegała na nienajlepszych relacjach z bratem. Długo zastanawiałem się, jak mogę im pomóc. Okazało się, że brat Podopiecznego również lubi piłkę nożną. Zaproponowałem więc, abyśmy zagrali we trójkę. Pomysł ten był kluczem do zapoczątkowania nowej, lepszej relacji między braćmi. Oczywiście, jeszcze przez wiele miesięcy nad tym pracowaliśmy. Jednak kończąc edycję, z ogromną przyjemnością i satysfakcją, widziałem, jak mój Podopieczny z bratem szanują się i są dla siebie oparciem.

Pomóż zmienić historię Dziecka.
Wykreśl zwątpienie, uruchom marzenia.

Cotygodniowe przygody

Z kolejnym Podopiecznym pracowałem najdłużej, bo aż trzy lata. Na przestrzeni wszystkich edycji z nim spędzonych, doświadczałem wielu wspaniałych chwil, ale też smutnych momentów, które wynikały z jego ciężkich doświadczeń. Niestety nie mogłem wszystkiemu zaradzić, ale miałem całkowity wpływ na to, aby wspierać mojego Podopiecznego i być dla niego przyjacielem. Chłopiec ten, w czasie towarzyszących mu trudności, nie lubił być w szkole. Było to dla mnie wskazówką, aby zmodyfikować dotychczasową formę naszych zajęć. W pewnym momencie zaczęliśmy organizować nasze spotkania poza murami szkoły. W każdym tygodniu chodziliśmy do innego, atrakcyjnego miejsca. Między innymi na ściany wspinaczkowe, do parku trampolin, na gokarty, do zoo, na basen itp. Dzięki temu kluczowi chłopiec zaczął odzyskiwać radość życia, która należy się każdemu Dziecku. Cykl tych spotkań nazwaliśmy Cotygodniowe Przygody i trwał on przez ostatni semestr uczestnictwa mojego Podopiecznego w Akademii Przyszłości. Była to kwintesencja naszej współpracy, a tym samym apogeum mojej pracy z Dziećmi.

Ponadstandardowe zainteresowania

Z ostatnim Podopiecznym spędziłem dwie edycje. Największym problemem tego chłopca był brak wiary w siebie. Często powtarzał, że nawet nie spróbuje się czegoś podjąć, ponieważ wie, że i tak mu to nie wyjdzie. Jednak Podopieczny ten był bardzo ciekawy świata i interesował się innymi rzeczami niż jego rówieśnicy. Swoje pasje skupiał szczególnie na przyrodzie. Nie do końca zdawał sobie sprawę, że ponadstandardowe zainteresowania są atutem, który pozytywnie wyróżnia go na tle innych Dzieci. Zacząłem pracować nad tym, aby mu to uświadomić. Działanie to okazało się kluczowe. Chłopiec sukcesywnie zaczął sam przekonywać się do swoich umiejętności i w efekcie zdał sobie sprawę, że ma taką wiedzę, której nie ma większość jego rówieśników. Dzięki temu był pewniejszy siebie i o wiele częściej podejmował się nowych wyzwań, wierząc w swoje możliwości.

Warto skupić się na jednym Dziecku

Nieraz zastanawiałem się, czy pracując z Podopiecznymi dłużej niż jedną edycję, nie blokuję miejsca nowym Dzieciom, które mogłyby już być w Akademii Przyszłości i korzystać z naszej pomocy. Jednak długofalowa współpraca zawsze przekłada się na o wiele większe sukcesy, a powierzchowne i zbyt krótkie działania mogą być nieskuteczne. Tym samym uświadomiłem sobie, że warto pracować z jednym Dieckiem dłużej, o ile jest to konieczne. Dzięki temu zyskuję pewność, że dany Podopieczny otrzymał pomoc, której najbardziej potrzebował. Warto zatem zdać sobie sprawę, że mimo najszczerszych chęci i najusilniejszych starań i tak nie uda się znaleźć uniwersalnego klucza, aby pomóc całemu światu. Jednak pocieszające jest to, że krok po kroku można zmienić cały świat konkretnego Dziecka! 

Maciek: mam 27 lat, z wykształcenia jestem kulturoznawcą. Od niedawna pracuję jako nauczyciel techniki i plastyki w szkole podstawowej. Moje hobby to piłka nożna i wyścigi samochodowe. Lubię też ściany wspinaczkowe. W Akademii Przyszłości działam już 7 lat.

Pomóż zmienić historię Dziecka.
Wykreśl zwątpienie, uruchom marzenia.