Jak rozpoznać potrzeby Dziecka na pierwszym spotkaniu? Historia Marty i Maksa
Jak lepiej rozpoznawać potrzeby Dziecka? Jak budować z nim relację i dlaczego warto dać sobie czas, zanim wyciągniemy wnioski? Historia Marty, Wolontariuszki Akademii Przyszłości, i 8-letniego Maksa, Podopiecznego programu, pokazuje, że najważniejsze są uważność, gotowość do podążania za Dzieckiem i regularna obecność. Bo pierwsze wrażenie potrafi zmylić, a dopiero czas pozwala naprawdę poznać Dziecko i odkryć jego potrzeby. O tym, czego Marta nauczyła się podczas spotkań z Maksem, przeczytacie w jej historii.

Spis treści
- W skrócie
- Jak wygląda pierwsze spotkanie Wolontariusza lub Wolontariuszki z Dzieckiem
- Jak rozpoznać potrzeby Dziecka, gdy zachowanie myli
- Jak budować relację z Dzieckiem przez zabawę i ruch
- Dlaczego regularna obecność Wolontariusza lub Wolontariuszki daje Dziecku bezpieczeństwo
- Warto zapamiętać:
- Pytania i odpowiedzi
- O Autorce
W skrócie
- Pierwsze wrażenie nie zawsze mówi nam, czego naprawdę potrzebuje Dziecko.
- Bycie głośnym i energicznym nie musi oznaczać pewności siebie.
- Relacja z Dzieckiem wymaga czasu, uważności i cierpliwości.
- Warto dopasowywać aktywności do możliwości, zainteresowań i energii Podopiecznego lub Podopiecznej.
- Spotkanie nie zawsze zaczyna się od rozmowy – czasem łatwiej o nią podczas zabawy, ruchu czy wspólnego działania.
- Regularne spotkania mogą dawać Dziecku poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności.
- Nawet proste aktywności, takie jak czytanie, rysowanie, układanie klocków czy zabawa, mogą stać się przestrzenią do budowania relacji.
- Najważniejsze nie zawsze jest to, co robimy podczas spotkania, ale że jesteśmy obecni.
- Wolontariat w Akademii Przyszłości to możliwość budowania relacji, w której Dziecko może stopniowo odkrywać swoje mocne strony i nabierać wiary w siebie.
Jak wygląda pierwsze spotkanie Wolontariusza lub Wolontariuszki z Dzieckiem
Przed pierwszym spotkaniem z Maksem wiedziałam już dużo o Akademii Przyszłości. Czułam się przygotowana i wydawało mi się, że dokładnie rozumiem czego mogę się spodziewać. Myliłam się.
Akademia Przyszłości wspiera Dzieci, które zmagają się z brakiem pewności siebie, z nieśmiałością czy z trudnościami w odnalezieniu się w grupie rówieśników. Przyszłam więc na pierwsze spotkanie z Maksem z pewnym wyobrażeniem – byłam przygotowana na ciszę, na niepewność i na cierpliwość w oczekiwaniu, aż mój Podopieczny się otworzy.
Maks najwyraźniej otrzymał inną instrukcję naszego pierwszego Spotkania 😊
Od pierwszej minuty mówił, mówił i… mówił! Był energiczny, otwarty i ciekawy mojej osoby. Pytał mnie o pracę, o mojego pieska, którego zauważył od razu na wyświetlaczu mojego telefonu. Sam też miał mi mnóstwo do powiedzenia i najwyraźniej poczuł potrzebę, aby wszystko opowiedzieć mi od razu. Momentami miałam problem z tym, aby „wciąć” się z choć jednym zdaniem.
Pamiętam, że po tym pierwszym spotkaniu siedziałam chwilę w samochodzie i zastanawiałam się: „Co ja tu właściwie robię? Czy ja jestem Maksowi w ogóle potrzebna?”.
Dopiero z czasem zaczęłam zauważać, że pierwsze wrażenie nie mówi nam wszystkiego.
Jak rozpoznać potrzeby Dziecka, gdy zachowanie myli
Im lepiej się poznawaliśmy, tym więcej zauważałam i tym więcej dowiadywałam się o Maksie. Okazało się, że pod energią i gadatliwością, kryło się dużo niepewności i samotności.
Między słowami usłyszałam, że trudno było mu nawiązywać nowe znajomości i znaleźć swoje miejsce w grupie. Nie zawsze czuł, że do niej pasuje. Kiedy go chwaliłam, sprawiał wrażenie bardzo zdziwionego – a po chwili jeszcze raz dopytywał czy na pewno jego miałam na myśli jak mówiłam, że jest „super”.
Zrozumiałam wtedy, że bycie głośnym i bycie pewnym siebie to wcale nie jest to samo.
Nasze spotkania zaczęły więc wyglądać trochę inaczej niż początkowo sobie wyobrażałam czy planowałam. Maks miał niesamowicie dużo energii, przez co jego koncentracja na jednym zadaniu nie trwała zbyt długo. Szybko zrozumiałam, że jeśli przygotuję jedną dłuższą aktywność – zapewne nie uda nam się jej zrealizować.
Zaczęłam, więc pojawiać się na spotkaniach z Maksem z całym zestawem pomysłów na różne aktywności.
Trochę czytania. Trochę liczenia. Rysowanie. Wyścigi na korytarzu (które niestety rzadko udało mi się wygrać). Memory. Kalambury. Klocki. Gry. A pomiędzy tym wszystkim – rozmowy.
Bo najłatwiej rozmawiało nam się wtedy, kiedy wcale nie siadaliśmy specjalnie po to, żeby rozmawiać.
Jak budować relację z Dzieckiem przez zabawę i ruch

Wypracowaliśmy nasz wyjątkowy rytm spotkań. Około 40 minut spędzaliśmy w klasie – przeznaczaliśmy ten czas na przygotowane przeze mnie ćwiczenia i aktywności. Proste czytanie. Ciekawe łamigłówki. Ćwiczenia, które przygotowała Akademia, a z których bardzo chętnie korzystałam.
Potem przychodziła część, na którą Maks czekał chyba najbardziej. Korytarz.
Od początku namawiał mnie na różne aktywności fizyczne. Lubił ruch. I lubił rywalizację. Dałam mu na nie przestrzeń. Przygotowałam zestaw kolorowych kubków, a z czasem też piłkę i skakankę. Ustawialiśmy tor przeszkód na korytarzu – za każdym razem inny, za każdym razem coraz bardziej skomplikowany.
Czasem wygrywałam ja, częściej jednak Maks.😊 Do tego doszedł stoper w moim telefonie, który dodatkowo sprawiał Maksowi sporą frajdę.
To były proste rzeczy. Nic spektakularnego.
A jednak to w tych momentach widziałam, ile radości sprawiał mu fakt, że uczestniczę w tych wyścigach razem z nim. A nie tylko siedzę i patrzę, jak się bawi. I właśnie podczas tych z pozoru nieistotnych aktywności Maks zaczął coraz bardziej się otwierać. Przypominał sobie historie ze szkoły, opowiadał o tym, co chciałby ćwiczyć w przyszłości i jak ważna jest dla niego gra w piłkę z nowo poznanym kolegą.
Maks doceniał to, że podczas naszych spotkań moja uwaga była w pełni skupiona na nim. Zauważyłam, jak ważne było dla niego to, że przez tę jedną godzinę ktoś jest naprawdę tylko dla niego.
Dlaczego regularna obecność Wolontariusza lub Wolontariuszki daje Dziecku bezpieczeństwo
Kiedy odbierałam Maksa ze świetlicy podczas tych pierwszych tygodni naszych spotkań, często widziałam rozczarowanie. Że musi skończyć układanie klocków czy oglądanie bajki w świetlicy. Po jakimś czasie, już po otwarciu drzwi, od razu spotykałam się z jego wzrokiem… czekał na mnie spakowany, z plecakiem na plecach.
Kiedy raz spóźniłam się kilka minut – wiadomo, korki – wybiegł mi na spotkanie krzycząc, że wystraszył się, że może tym razem się nie pojawię. A przecież ustaliliśmy w naszym kontrakcie, że nie będziemy się spóźniać.
To chyba właśnie wtedy zrozumiałam, jak ważna może być dla Dziecka czyjaś obecność. Nie chodziło o to, że podczas naszych spotkań działo się coś wielkiego. Czasem po prostu czytaliśmy, układaliśmy klocki czy w ciszy rysowaliśmy ulubionych bohaterów z bajek. A czasem przez kilkanaście minut biegaliśmy po korytarzu, próbując pobić nasze rekordy sprzed tygodnia. Ale dla Maksa ta godzina miała swój stały rytm. Wiedział, że przyjdę i że będziemy mieli czas tylko dla siebie.
Myślę, że właśnie tego nauczyła mnie ta relacja – tego, że czasem trzeba dać sobie czas i pozwolić drugiej osobie dać się poznać. Na początku myślałam, że Maks jest dokładnie taki, jakiego zobaczyłam podczas naszego pierwszego spotkania: energiczny, pewny siebie i zawsze gotowy coś powiedzieć. Później odkryłam, że za tą energią jest też Chłopiec, który potrzebuje usłyszeć, że jest dobry w tym, co robi, który chce mieć swoje miejsce w grupie i który bardzo docenia to, że jestem obok.
Warto zapamiętać:
- Nie oceniaj Dziecka wyłącznie po pierwszym wrażeniu. Za zachowaniem, które widzimy na początku, może kryć się zupełnie inna historia.
- Pewność siebie nie zawsze wygląda tak samo. Dziecko może być bardzo rozmowne i jednocześnie mieć trudności z poczuciem własnej wartości.
- Relacja potrzebuje czasu. Zaufanie i otwartość często pojawiają się stopniowo.
- Dopasowanie aktywności ma znaczenie. To, co działa na jedno Dziecko, niekoniecznie sprawdzi się w przypadku innego.
- Obecność jest istotna. Przewidywalność i świadomość, że ktoś przyjdzie i poświęci Dziecku swój czas, mogą być bardzo ważne.
- Małe momenty mogą mieć duże znaczenie. Wspólna zabawa, rozmowa, rysowanie czy zwykłe bycie obok mogą budować poczucie bezpieczeństwa.
Pytania i odpowiedzi
Tak. Otwartość, gadatliwość czy duża potrzeba ruchu nie muszą oznaczać wysokiej samooceny. Pewność siebie warto obserwować szerzej – także w relacjach z rówieśnikami, przyjmowaniu pochwał czy podejmowaniu nowych wyzwań.
Najważniejsze są regularność, uważność i dopasowanie spotkań do potrzeb Dziecka. Pomocne mogą być różnorodne aktywności – od nauki i łamigłówek po ruch, zabawę i rozmowę.
Stałe spotkania dają Dziecku poczucie przewidywalności i pokazują, że może liczyć na obecność drugiej osoby. Z czasem taka relacja może stać się przestrzenią, w której Dziecko łatwiej mówi o swoich emocjach, trudnościach i marzeniach.
O Autorce
Marta, Wolontariuszka Akademii Przyszłości. Mieszka w Trójmieście i jest wielką miłośniczką Morza Bałtyckiego. Na co dzień interesuje się komunikacją, lubi szukać prostych i autentycznych sposobów na opowiadanie o ludziach i ich działaniach. Prywatnie ma małą obsesję na punkcie swojej suni, która regularnie przypomina jej, że najlepiej zwolnić i po prostu pobyć tu i teraz.
To również Cię zainteresuje: