Cześć, mam na imię Piotrek – tak inicjuje rozmowę jeszcze niedawno nieśmiały chłopiec 


Wszystko zaczęło się od Inauguracji Akademii Przyszłości 4 lata temu, która odbyła się w auli uniwersyteckiej. 9-letni wówczas Piotrek powiedział do mamy: „Mam Indeks Sukcesów. Jestem poważny, muszę teraz wszystkie sukcesy tam wpisywać”. W wywiadzie dla Akademii Przyszłości pani Grażyna, mama Piotrka mówi: Naprawdę niech mi pani uwierzy: on wtedy aż urósł”. Od tego dnia zmieniło się wiele w życiu chłopca: w jego podejściu do świata i siebie. A to wszystko dzięki Wolontariuszowi Akademii, o którym mama Piotrka mówi: On potrafi wyciągnąć z mojego syna wszystko to, co najlepsze”. Przeczytajcie rozmowę, z której dowiecie się, co skrywał Piotrek pod nieufnością i brakiem wiary w siebie.   

Magdalena Bogusz, Akademia Przyszłości: Jakie zmiany pod wpływem Wolontariusza zaobserwowała pani u Piotra?

Mama Podopiecznego Akademii: Piotrek był bardzo skryty w sobie. Nie chciał się otwierać na innych ludzi. Był bardziej obserwatorem niż uczestnikiem zarówno w szkole, jak i na podwórku. Przez pierwszy rok z Piotrkiem spotykała się pani Wolontariuszka. Piotrek zaczynał się przy niej przełamywać. Odkrył, że można z kimś – kto jest obcą osobą, ale bardzo przyjazną – budować relację i otworzyć się. Z osobą, która jest tylko i wyłącznie dla niego. Piotrek zawsze potrzebował takiej uwagi. I to było dla niego wspaniałe, dlatego że ktoś go słuchał. Rozmawiał na poważne tematy. W drugim roku pojawił się pan Tomek, Wolontariusz. I bardzo dobrze się stało.  

Wierzę w Ciebie, Dzieciaku!

Pomóż Dziecku, które nie wierzy w siebie. Ufunduj Indeks Sukcesów.

Jak Wolontariusz organizował i organizuje czas Piotrkowi?

Pan Tomek bardzo lubi gry planszowe i właśnie na zajęciach w nie grali. Te gry powodują, że trzeba się skupić, pomyśleć, rozwijać umysł. I takie spędzanie czasu jest bardzo korzystane dla Piotra, który ma orzeczenie o specjalnej nauce i nie potrafił się skupić. Często gdzieś odbiegał od reszty. A teraz naprawdę z roku na rok następują zmiany, dzięki tym spotkaniom.  

Jak Pani myśli, co wpływa na to, że Piotrek tak lubi swojego Wolontariusza?

Pan Tomek jest bardzo zdystansowanym, spokojnym człowiekiem i to bardzo przemawia do Piotrka. Jest taką osobą, która potrafi skupić jego uwagę na sobie. Ważne są też spokój i cisza w ich relacji. On potrafi wyciągnąć z niego wszystko to, co najlepsze. 

Wow, taki wniosek robi wrażenie.

Gdziekolwiek jesteśmy czy w domu, czy na wakacjach, Piotrek myśli o panu Tomku. Żeby przywieźć mu jakiś skromny prezent, np. naklejkę. Panu Tomkowi bardzo zaufał. 

Wygląda na to, że Piotrek ma potrzebę odwdzięczyć się Wolontariuszowi za to, co od niego otrzymuje.

Tak i ja to rozumiem. Naprawdę pan Tomek tym samym się odwdzięcza. Pan Tomek nigdy go nie zawiódł. Piotrek cały czas ma wsparcie od niego. Nawet czasem jak czegoś nie wie, a chciałby się dowiedzieć, to dzwoni do niego. Pan Tomek pozwolił mu do siebie zadzwonić.  

Czy Wolontariusz zainspirował Piotrka do czegoś nowego?

Piotrek bardzo lubi komputery, jak to Dziecko w dzisiejszych czasach. Natomiast pan Tomek lubi planszówki. Dlatego Piotruś wymyślił sobie, że w przyszłości chce być projektantem gier. Już nawet jedną zaprogramował. Byłam pod dużym wrażeniem. Wiedziałam, że siedzi przed komputerem, coś tam robi, ma tam ograniczony czas. A potem słyszę: „Mamo zrobiłem grę”. I rzeczywiście. Stworzył małą grę na komputerze. I powiedział: „W przyszłości będę to robił”. Na razie to jest jego cel. 

Jaki był scenariusz tej gry?

Nie było tam żadnej strzelaniny ani nic podobnego. Piotrek nie lubi agresji, żadnych takich rzeczy. Trzeba było dotrzeć do skarbu. Po drodze, oczywiście, czekały pułapki i niespodzianki.   

Jak Piotrek z Wolontariuszem spędzają czas w ramach Akademii Przyszłości?

Chodzą na jabłuszko czy sanki, na karmienie kaczek. Latem na koszykówkę. To zawsze jest taka odskocznia od codziennego życia. Odskocznia od szkoły, której czasem Piotrek ma dosyć.  W klasie nie wszyscy go akceptują. Czasem chodzą na rowery, a to do parku trampolin. Chodzi o to, żeby Piotrek przebywał wśród ludzi, żeby taki nie był zamknięty w sobie.  

Jakie zmiany u Piotrka zauważyła Pani po pracy z Wolontariuszem?

Piotrek zaczął się bardziej otwierać wśród starszych kolegów ze szkoły. Potrafi się już chwalić niektórymi rzeczami. Wcześniej nie potrafił. Teraz nawet potrafi kogoś zaczepić, powiedzieć: cześć, jestem Piotrek, a w której klasie jesteś? Te spotkania bardzo dużo mu dały. Takiej odwagi, której kiedyś nie było. 

Może Pani przywołać więcej takich sytuacji, w których Piotrek stał się odważniejszy?

Piotrek nigdy w życiu nie podnosił ręki, żeby się zgłosić. Aż do czasu! To była chyba trzecia albo czwarta klasa. Pani dyrektor na apelu, na sali gimnastycznej pyta Dzieci: czego nie można robić w szkole? Piotrek podniósł rękę. A ja siedziałam obok niego i byłam w szoku. Pani dyrektor wybrała go, żeby odpowiedział do mikrofonu i powiedział: nie wolno uciekać ze szkoły. Byłam pod wrażeniem, że odważył się wypowiedzieć przy tylu ludziach.  

A czy spotkania z panem Tomkiem mają wpływ na jego podejście do nauki?

Synowi czasem nie chce się uczyć, ale pan Tomek potrafi go zmobilizować. Potrafi go przekonać: zobaczysz, że będziesz miał dobrą ocenę i wszystko będzie w porządku. No i Piotrek jest zadowolony, że się czegoś nauczył.  A później dostaje dobrą ocenę i dzwoni do pana Tomka, żeby się pochwalić.  

A czy wie Pani, w jaki sposób Wolontariusz zachęca Piotrka do nauki?

On mu tłumaczy. Rozmawia z nim tak normalnie, poważnie, tak że pokazuje mu, że warto się uczyć. Ale jak powie do niego ktoś, kto – po prostu widzę – jest autorytetem dla Piotrka, to widzę, że wtedy on bierze to bardzo do serca. Czasem wspólnie odrabiają lekcje. Wiem, że pan Tomek spokojnie tłumaczy z taką cierpliwością. Ja go za to podziwiam. A Piotrek potrzebuje takiego zrozumienia i cierpliwości. On wtedy szybko wszystko rozumie i uczy się. 

Czy Piotrek wprowadził jakieś nowe nawyki, które Pani zauważyła w domu?

Cały czas pracujemy nad nim, żeby wiedział, że najpierw są obowiązki potem przyjemności. Czyli najpierw odrabianie lekcji, a później zabawa. Często mu się nie chce tak, ale zawsze Piotrek słucha pana Tomka, gdy mówi do niego: zróbmy lekcje, a potem będziesz miał spokój i będziemy robić coś innego. To jest zasługa pana Tomka, a ja wzmacniam takie podejście.  

O, to oznacza, że wcześniej też pracowała Pani nad tym z synem?

Tak i Piotruś nie za bardzo chciał ze mną to wszystko po kolei robić. Ale jak już zaczęliśmy oboje mu to tłumaczyć, to zaczął to wprowadzać w życie. 

Czy Piotrek chodził na wydarzenia kolegialne Akademii, na których było dużo innych Dzieci ze swoimi Wolontariuszami i Wolontariuszkami i czy podobało mu się na takich wydarzeniach?

Tak, chodził. To do tej pory, gdy przyjeżdżamy koło parku, w którym odbyło się wydarzenie, Piotrek mówi: Tutaj byłem z panem Tomkiem.  Bardzo dobrze wspominam Inaugurację Akademii. Piotrek jak zobaczył ten Indeks Sukcesów i całą aulę, w której odbywało się to wydarzenie, to był pod wrażeniem. Powiedział do mnie: „Mam Indeks Sukcesów. Jestem poważny, muszę teraz wszystkie sukcesy tam wpisywać”. Niech mi pani uwierzy, że on wtedy aż urósł. Po prostu nie czuł się takim małym dzieckiem. Czuł się kimś ważnym. To wszystko z Akademią idzie w dobrym kierunku do przodu. Bardzo, bardzo, to wszystko docenia. 

Jaka jest Pani opinia na temat Akademii Przyszłości?

Bardzo, bardzo dobra. Jak ja podziwiam tę osobę i jestem wdzięczna, temu, kto to wymyślił, kto to prowadzi i kto chciał się takim czymś zająć. Ponieważ tutaj jest kwestia samooceny Dzieci, które mają niską samoocenę, mają jakieś problemy w szkole, które są w jakiś sposób postrzegane niesprawiedliwie w klasie. Piotrek w połowie klasy jest akceptowany, a w drugiej nie.  

Z jakimi trudnościami musi mierzyć się Piotrek w klasie?

W jego klasie jest jedna dziewczynka, która jest bardzo wpływowa. Jest przez nią wyzywany, że jest na coś chory, że go ktoś dotknie, to się może czymś zarazić od niego. Ta dziewczynka prowokuje inne osoby, żeby tak się zachowywały. Piotrek cierpi. Nie mówi tego, ale wiele razy nie chciał iść do szkoły. Właśnie dlatego ten pan Tomek jest taką dobrą duszą, która Piotrka trzyma, że tak powiem w takim pozytywnym myśleniu, żeby nie zawracał sobie tym głowy. Żeby pamiętał, że ma jeszcze innych kolegów, którzy go lubią, którymi się bawi i współpracuje. 

Czy Akademia Przyszłości jest ważna z perspektywy rodzica?

Oczywiście, że tak. Dlatego, że ja jestem z Piotrkiem na co dzień. On nie potrafi mi powiedzieć, bo ja jestem rodzicem, że czasem się wstydzi. Pytam się, jak w szkole, co tam się działo i tak dalej. I on niekoniecznie chce to mówić, bo wie, że jest mi przykro. Wie Pani, czasem łatwiej porozmawiać z obcą osobą niż z kimś bliskim. Ja się bardzo dużo rzeczy dowiaduję od pana Tomka.  Piotrek wyrzuca z siebie wszystko na spotkaniach z Wolontariuszem i bardzo dobrze, bo on te negatywne emocje potrafi powiedzieć. Czuję wielkie wsparcie.   

A czy chciałaby Pani coś jeszcze dodać do naszej rozmowy?

Najfajniej by było, gdyby Akademia Przyszłości trwała jak najdłużej i żeby Piotrek cały czas w niej uczestniczył, to jest najważniejsze.  

Jeżeli ktoś nam daje tak dużo ciepła, tak dużo dobra i takiej empatii zrozumienia, to dla nas to jest najcenniejsze, więc ja muszę się odwdzięcz. 

Może ten tekst zainspiruje innych rodziców lub szkoły do angażowania się w Akademię Przyszłości.

Uważam, że każde Dziecko potrzebuje kogoś takiego, jak własny Wolontariusz lub Wolontariuszka. Takiego przyjaciela, dorosłego przyjaciela. Bo Dzieci to Dzieci, ale dorosły przyjaciel zrozumie m, spróbuje wyjaśnić coś innymi oczami. Tak jak mówiłam, Piotrek mnie słucha, szanuje, kocha, ale jak ktoś jest z boku to bierze jego słowa bardziej do serca. Nawet my dorośli bardziej posłuchamy kogoś z boku niż tej bliskiej osoby.  

Dziękuję za rozmowę.

Wierzę w Ciebie, Dzieciaku!

Pomóż Dziecku, które nie wierzy w siebie. Ufunduj Indeks Sukcesów.

To również Cię zainteresuje: