Wielkie „WOW” – o wolontariacie i pracy w Akademii Przyszłości 


Rozmowa o efekcie „wow”, sukcesach, a także drodze „od wolontariatu do pracy”. – Akademia pokazała mi, że sukcesy osiągamy wszyscy i to, że mamy w sobie potencjał do rzeczy ważnych, znaczących, wartościowych. Sukces to też nasz wysiłek, zaangażowanie, nasze postępy. Gdy poznawałam sposób działania Akademii i takie postrzeganie sukcesu to naprawdę zrobiłam wielkie „wow” – mówi Natalia Chwiałkowska, Wolontariuszka i Specjalistka ds. Szkoleń i Rozwoju SZPAP w Stowarzyszeniu WIOSNA, które organizuje Akademię Przyszłości. Z rozmowy dowiecie się także, jaką moc odkrywania ma Akademia i jak zmieniła życie kilkuletniego Kacpra. 

Natalia Chwiałkowska – Specjalistka ds. Szkoleń i Rozwoju SZPAP oraz Pedagożka i Trenerka Biznesu, a także Wolontariuszka w Akademii Przyszłości.

Ukończyła studia magisterskie z pedagogiki na Uniwersytecie Wrocławskim, specjalizuje się w pracy z dziećmi o specjalnych potrzebach edukacyjnych.  

Od lat zaangażowana Wolontariuszka Akademii Przyszłości i Szlachetnej Paczki. W swojej pracy skupia się na wiedzy zdobytej na studiach i licznych kursach z zakresu wspierania rozwoju dzieci oraz doświadczeniach pracy z dziećmi w wieku szkolnym.  

Magdalena Bogusz, Stowarzyszenie WIOSNA: To na początek zadam pytanie, które nasuwa się automatycznie osobom z zewnątrz Akademii Przyszłości? Co oznacza skrót SZPAP widoczny w nazwie Twojego stanowiska? 

Skrót SZPAP to nazwa jednego z działów Stowarzyszenia WIOSNA, w którym pracuję. To po prostu odwołanie się do dwóch największych Programów Społecznych organizowanych przez Stowarzyszenie, nad realizacją których w naszym dziale bezpośrednio pracujemy. SZP – Szlachetna Paczka, AP – Akademia Przyszłości.  

Czym zajmujesz się w Akademii Przyszłości? 

W swojej pracy skupiam się bezpośrednio na działaniach związanych z Akademią Przyszłości, przygotowując materiały merytoryczne lub edukacyjne dla naszych Wolontariuszy i Wolontariuszek. To min. e-learningi, konspekty warsztatów, scenariusze zajęć z Dziećmi. Jako pedagożka odbieram również telefony z infolinii od naszych Wolontariuszy i Wolontariuszek, szukając wspólnie z nimi rozwiązań na pojawiające się w ich spotkaniach z Dziećmi wyzwania.  

Wiem, że jesteś również Wolontariuszką, która pracuje z Podopiecznymi Akademii. Co było pierwsze: praca czy wolontariat?  Od ilu lat jesteś związana z Akademią?  

Moja przygoda z Akademią zaczęła się tak naprawdę od … Szlachetnej Paczki. W 2015 roku zostałam Liderką jednego z wrocławskich Rejonów (czyli Wolontariuszką organizującą pracę zespołu innych Wolontariuszy z danego obszaru Polski). To tam pierwszy raz usłyszałam o Akademii, poznałam jej działania, cel. Bardzo mi to imponowało, wzięłam sobie do serca „dwa siostrzane Programy” i zawsze mówiąc o jednym, wspominałam również o drugim (jak widać, zostało mi to do tej pory – śmiech). W 2017 roku zmieniłam miejsce zamieszkania no i tak trafiłam do Akademii.  

Zaczynałam od wolontariatu, od tych doświadczeń, które dla mnie są fundamentem tego, co robię dzisiaj zawodowo. Wtedy absolutnie się tego nie spodziewałam, nie marzyłam o tym, choć nie ukrywam, taka praca była czymś, co chciałam robić, ale wtedy wydawało mi się to poza moim zasięgiem, poza moimi możliwościami. Nie wytyczałam sobie ścieżki „od wolontariatu do pracy”, skupiałam się na swoich zadaniach, zaangażowaniu, robieniu tego, co mam do zrobienia jak najlepiej, na swoje 100%.  

Czy te dwie role – bycie Pracowniczką i Wolontariuszką – mają na siebie wpływ? Jeśli tak, to jaki?   

Zdecydowanie to są rzeczy, które mają na siebie wpływ. Doświadczenia wolontaryjne pozwalają mi lepiej wykonywać moją pracę, bardzo jestem dumna z tego, co za mną. Mam większą wiedzę o Akademii, doświadczyłam zadań, sukcesów, wyzwań naszych Wolontariuszy, łatwiej postawić mi się na ich miejscu, wyobrazić czego potrzebują, jakie mogą mieć wątpliwości czy obawy. To sprawia, że mam w sobie ogromną otwartość i elastyczność, ale też przede wszystkim radość i satysfakcję, bo wiem po co i dla kogo to robię. Z drugiej strony praca w Stowarzyszeniu WIOSNA to też dla mnie poznanie działań Akademii od wewnątrz, zrozumienie złożoności procesów, projektów. Wiem już, że to co kiedyś widziałam jako Wolontariuszka i wydawało mi się czymś oczywistym, było efektem pracy wielu osób, często z różnych działów. Wcześniej tak o tym nie myślałam. Dzisiaj staram się też tą wiedzą dzielić, pokazywać różne perspektywy Wolontariuszom i Wolontariuszkom, których spotykam na co dzień.  

Zdradź nam, co takiego Akademia ma w sobie, że zechciałaś tu pracować, a po godzinach angażować się dodatkowo w roli Wolontariuszki? 

Akademia ma moc! Naprawdę, ma moc odkrywania potencjału, mocnych stron, swoich umiejętności i talentów. To w jaki sposób podchodzimy w Akademii do budowania relacji z Dzieckiem, partnerskiej, otwartej, pełnej zrozumienia, szacunku jest czymś wyjątkowym, wartym uwagi. Choć wydaje się często, że nasz świat tak wygląda, to niestety nie zawsze to prawda, nie każde miejsce dedykowane Dzieciom prezentuje podobne wartości, charakteryzuje się indywidualnym podejściem. To czyni Akademię wyjątkową.  

Dla mnie taką rzeczą, która sprawia, że tu jestem, to jest sukces. Przez wiele lat i to też mojego dorosłego życia, wydawało mi się, że sukces to coś absolutnie spektakularnego, wielkiego, talent warty wysokich zarobków, coś osiągalnego tylko dla nielicznych. Dopiero Akademia pokazała mi, nauczyła mnie, że sukcesy osiągamy wszyscy i to często, że mamy w sobie potencjał do rzeczy ważnych, znaczących, wartościowych. Sukces to też nasz wysiłek, zaangażowanie, nasze postępy. Gdy poznawałam sposób działania Akademii i takie postrzeganie sukcesu, to naprawdę zrobiłam wielkie „wow”. Wiele się od tego czasu zmieniło, również we mnie samej. Odkryłam swoje mocne strony, talenty, nauczyłam o nich mówić, nauczyłam się doceniać i chwalić innych, patrzeć na drugiego człowieka przez pryzmat jego potencjału. To jest powód, dla którego tu jestem – możliwość dzielenia się tym, wspierania, odkrywania sukcesów drugiej osoby czy Dziecka, sprawianie jak się uśmiecha, jak czuje swoją sprawczość, jak wie, że jest ważne i wartościowe.  

A czym Akademia wyróżnia się na tle innych programów społecznych tego typu? 

Absolutnym autem Akademii jest wspomniany przeze mnie już wcześniej sukces i patrzenie na drugiego człowieka przez pryzmat jego możliwości, mocnych stron, potencjału, talentów i zainteresowań. Większość energii skupiamy, by właśnie te rzeczy rozwijać i doskonalić. Często słyszy się o programach czy działaniach wyrównujących braki u Dzieci. Nie mówię, że nie jest to ważne, ale na pewno jest też trudne, dla samych Dzieci, które dążą do jakiegoś celu, wkładają wysiłek, nie zawsze widząc efekt – więc nie pojawia się docenienie, nie ma sukcesu, brakuje motywacji, pojawia się frustracja. My staramy się oczywiście wspierać trudności czy wyzwania Dzieci, ale dbamy bardzo mocno, by nie zdominowały one tego, co w Akademii stanowi sens naszej pracy. Dodatkowo, my naprawdę stawiamy na indywidualizację w naszych działaniach. Jeden Wolontariusz lub jedna Wolontariuszka pracuje tylko z jednym Dzieckiem – na nim się skupia, poświęca czas, poznaje, angażuje. To przynosi niesamowite efekty i piękne relacje.  

Z punktu widzenia pedagożki, którą jesteś z wykształcenia i praktyki – powiedz, jakie jeszcze inne korzyści czerpią Dzieci z uczestnictwa w tym Programie Społecznym?  

Akademia to dla Dzieci wspaniała przygoda. Wiele jest korzyści, niektóre są proste do zobrazowania, bo udział w Akademii to okazja do wzięcia udział w wielu inspirujących wydarzeniach (Inauguracja na rozpoczęcie edycji, Gala Sukcesów, wydarzenia kolegialne, spotkania online z inspirującymi osobami), to zawsze jest coś innego, nowa wiedza, doświadczenie, to już jest wartość dla Dzieci. Jednocześnie to, co chyba jest najważniejsze w Akademii, to właśnie relacja Dziecka z Wolontariuszem lub Wolontariusz_ką, to wsparcie i zaangażowanie, które otrzymuje. Połączenie tego z metodologią pracy w Akademii sprawia, że nasi Podopieczni otwierają się w tej relacji, zyskują większość pewność siebie, podnosi się ich poziom asertywności, zaczynają inaczej patrzeć na siebie, swoje aktywności, zaczynają się doceniać, dostrzegać wartość swojego zaangażowania, wysiłku. W trakcie edycji często możemy zaobserwować, jak zmieniają się słowa, którymi Dzieci się opisują, właśnie na takie pozytywne, wskazujące ich mocne strony.  

W pracy z Dzieckiem Wolontariusze i Wolontariuszki sięgają do założeń tutoringu. Z jakich konkretnie elementów korzystają?  

Metoda tutoringu w swoich założeniach oparta jest na zindywidualizowanej, długotrwałej, systematycznej pracy, której celem jest wspieranie rozwoju zgodnie z zainteresowaniami, predyspozycjami i możliwościami danej osoby czy Dziecka. To właśnie robimy w Akademii. Rozpoczynamy spotkania z Dziećmi w październiku, spotykając się całą edycję (czyli do czerwca), systematycznie, raz w tygodniu. Od początku staramy się jak najwięcej informacji uzyskać o Dziecku od jego Rodziców/Opiekunów, Nauczycieli, ale przede wszystkim – samego Dziecka.  Skupiamy się mocno na tym poznaniu, bo to daje nam możliwość indywidualnego podejścia, dobrania treści spotkań, realizowanych celów do możliwości, potrzeb i predyspozycji Dzieci.  

Czy i jeżeli tak, to dlaczego warto Akademię wprowadzać do jak największej liczby szkół?  

Tak, tak i jeszcze raz tak! Wiem, że się powtórzę, ale Akademia Przyszłości jest absolutnie wyjątkowa. Ona naprawdę zmienia rzeczy: postrzeganie siebie, świata, rówieśników. Pokazuje zaangażowanym w jej działania dorosłym inne podejście do Dzieci, często nawet zachęcając nauczycieli w szkołach do zmian, do inspirowania się jej działaniami. Akademia to jest ogromna korzyść dla Dzieci, które biorą w niej udział. Oprócz wielu aktywności i czasu spędzonego z Wolontariuszem czy Wolontariuszką obserwujemy u Dzieci wzrost ich pewności siebie, samoświadomości, odkrywanie i rozwijanie swoich pasji, odpowiedzialność i zaangażowanie w spotkania z Wolontariuszem. To są bardzo potrzebne każdemu umiejętności. To wszystko, co Dzieci zdobywają w Akademii, czego tu doświadczają, czego się uczą przekłada się następnie na ich relacje z rówieśnikami, podejście do szkoły, nauki, edukacji. Choć Akademia to nie są korepetycje, to nie jest tak, że każde zajęcia poświęcamy na naukę jakiegoś przedmiotu to zazwyczaj obserwujemy, że u Dzieci te wyniki w nauce też się podnoszą, tak „przy okazji”. Myślę, że dla szkoły dodatkowe działania skierowane do Dzieci to zawsze duża wartość, szczególnie jeśli przynoszą efekty i to już od 20 lat.   

Czy jest jakaś historia z Akademii, która szczególnie zapadła Ci w pamięć? Podzielisz się nią? 

Mnóstwo jest takich historii. Mając okazję obserwować przez tyle lat działania Akademii, widząc zmiany u Dzieci, ich uśmiechy, wiele rzeczy zostaje wtedy w pamięci na zawsze. Więc nie jest łatwo wybrać tylko jedną historię! 

Podzielę się z Wami czymś, co dla mnie jest ważne i pokazuje, jak ogromne znaczenie ma czas poświęcony Dziecku, indywidualne podejście i zaangażowanie Wolontariuszy i Wolontariuszek.  

Kacper chodził do drugiej klasy szkoły podstawowej, jednej z lepszych szkół w jego okolicy. Wśród swoich rówieśników miał łatkę klasowego błazna, niewiele umiał, zawsze się wygłupiał i psocił. Nie był kimś, kto łamał wiele reguł, ale zawsze trochę przeszkadzał. Osiągał niskie wyniki w nauce, ale skoro nie skupiał się na lekcjach, ale błaznował – to jak można się było temu dziwić? Kacper miał starszego brata, a jego Rodzice niedawno się rozstali, sprawując opiekę naprzemienną nad chłopcami. To była bardzo miła Rodzina, zaangażowana, utrzymująca kontakt ze szkołą a potem z Wolontariuszami Akademii – tak się złożyło, że obaj chłopcy dołączyli do Akademii Przyszłości. W trakcie spotkań Kacper przyjmował początkowo narzuconą mu przez rówieśników rolę błazna, ale pozwalał się poznać. Na jednym z wydarzeń kolegialnych, gdzie wszyscy graliśmy w grę, był bardzo zaangażowany, widać, że chciał brać udział, osiągać wyniki, starał się – ale pokonywały go proste umiejętności: rozumienie poleceń, przeliczanie, segregowanie. Wolontariuszka, która z nim pracowała (byłyśmy w jednym Kolegium, czyli grupie ludzi, którzy tworzą Akademię w danej szkole; zazwyczaj jest to od 6 do 12 par Wolontariuszy_ek i Dzieci, Liderów_ek, Rodziców i Opiekunów_ek Prawnych, Koordynatorów_ek Szkolnych oraz Darczyńców_czyń) bardzo się martwiła, bo im więcej spotkań mieli za sobą, tym mocniej odkrywała ona, jak wiele braków ma Kacper – braków nieadekwatnych do chłopca w jego wieku, w drugiej klasie szkoły podstawowej. Pamiętam, że poruszyła ten temat z mamą chłopca i nauczycielką. Choć nie była z wykształcenia pedagożką (nie musiała) zauważyła trudności Kacpra, szukała dla nich rozwiązania. Jej interwencja zwróciła uwagę Rodziców i szkoły. Okazało się, że Kacper ma trudności edukacyjne na tyle duże, że konieczne było wydanie orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego i zmiana szkoły, na taką, która będzie dostosowana do jego tempa pracy, możliwości. W nowej szkole nie było już “błaznującego” Kacpra, a chłopiec skupiony na lekcjach, zaangażowany i z dobrymi wynikami – na miarę swoich możliwości.  

Bardzo mnie ta historia inspiruje, bo tak sobie myślę, że to dopiero Wolontariuszka Akademii, spotykając się z Kacprem raz w tygodniu, regularnie, poznając go, nie oceniając, odkryła jak wiele ma trudności i jeszcze szukała dla nich rozwiązania. Jako pedagożka zastanawiam się jak to możliwe, że nie zauważono wcześniej tych braków, w szkole, przez nauczycieli, pedagoga, Rodziców. I myślę sobie, że Kacper dostał wspaniały prezent od Akademii – czas poświęcony tylko jemu, zaangażowanie i odkrycie jego potencjału. Nie w rozumieniu klasy szkolnej, rówieśników, ale tego co ma w sobie Kacper. My tu naprawdę zmieniliśmy jego życie na lepsze, zmniejszyliśmy liczbę jego niepowodzeń szkolnych, frustracji, niezrozumienia.  

Mama Kacpra do tej pory o Nas pamięta, wysyłając czasem życzenia. Zawsze wdzięczna za to, co zrobiliśmy dla jej Syna.  

Wpłacając na Akademię, pomagasz Dzieciom, które w siebie nie wierzą.
Dajesz im szansę na lepszą przyszłość.

To również Cię zainteresuje: